Staników – Mętusi – Kiry
Dzisiaj zegarek zadzwonił o 6.00 a ja go wyłączyłem. obudziłem się o 9.00 lekko wnerwiony, że zaspałem. Śniadanie, plecak i aparaty pod pachę i w drogę. Kiry samochód na parkingu u Arka. Kilka zdań i w drogę. Dzisiaj przez Staników Żleb na Miętusi Przysłup i do Kir.
Powolutku podziwiając przecudne barwy jesieni przechodzę przez żleb, w którym zawsze bacznie oglądam wyremontowane mostki – idealne miejsce na sesje zdjęciowe – może dla jakiejś pary młodych.
Tutaj ścieżka pnie się do góry wśród drzew. Widoków jakich takich mało, więc pokonuje dosyć szybko ten odcinek. Docieram do miejsca nazwanego Wyżnie Stanikowe Siodło i tutaj zaraz przed nim polanki z maliniakami, gdzie pewnie nie jeden misiek buszuje. Kilka zdjęć i po chwili przerwy idę mijając po lewej Hruby Regiel a po prawej Jaworzynka Miętusia. Tutaj zaczynają się widoki na Zakopane, w oddali Gubałówka, Giewont i Czerwone Wierchy.
Zaczynam schodzić na Przysłup Miętusi i widzę jak ścieżką schodził wcześniej jakiś jeleń. Duży ślad wskazuje na byka. Obszerna polana gdzie znajduje się Przysłup Miętusi pozwala na odpoczynek nie tylko przy stoliku, ale gdzieś w wyjedzonych już przez stworzenia i ludzi maliniakach. Za plecami pozostawiam ścianę liściastych kolorowych drzew i krzewów. Przede mną Czerwone Wierchy a lekko po lewej Giewont a całkiem z prawej Kominiarskie Wierchy w znacznej odległości.
Zastanawiam się nad zdjęciami. Słońce wysoko, grzeje i świeci w obiektyw. Zakłada polara i szare połówki. Ustawiam statyw i staram się coś skomponować jak Chopin.
Kilka łyków dobrej niegazowanej wody i przepyszne pajdy chleba pasterskiego dodają sił na schodzenie w dół do Kir. Ścieżka nad Reglami prowadzi tam przez Zachradziska, gdzie spotykam gazdę z owcami na wypasie. Po drodze zagaduje do starszego małżeństwa i odtąd razem zmierzamy już do Kir i wyjścia z Doliny Kościeliskiej. Po drodze barwna grupa zieleni w kolorach pomarańczu i czerwieni. Tego nie można odpuścić. Pstryk, pstryk i już będzie co wieczorem obrabiać na komputerze zamiast patrzeć w głupi telewizor, którego i tak nie mam.
Zdjęcia z wyprawy może jeszcze dzisiaj.
[nggallery id=11]




